Echo elektromagnetyczne
Grześ doświadczył czystego, fizycznego echa propagacyjnego RTW. Można to porównać do rzucenie kaczki na wodzie z taką siłą, że kamień okrąża staw i uderza rzucającego w plecy!

Wysyłana z jego anteny pionowej (GP 5/8) fala elektromagnetyczna nie poleciała w kosmos, ale trafiła na silnie zjonizowaną warstwę F2 w jonosferze. Obecnie znajdujemy się w okolicach maksimum 25. cyklu słonecznego, co sprawia, że jonosfera działa jak doskonałe lustro dla wyższych pasm krótkofalowych (jak 10m / 28 MHz). Sygnał Grzesia wielokrotnie odbił się między jonosferą a powierzchnią Ziemi (lub oceanami), "przeskakał" dookoła globu i trafił z powrotem do jego własnej anteny. To rzadkie i fascynujące zjawisko, wymagające świetnej propagacji na całej trasie (w tym na nocnej stronie Ziemi).

W krótkofalarstwie występuje też znacznie bardziej tajemnicze zjawisko zwane LDE (Long Delayed Echoes), gdzie własny sygnał wraca do operatora po... kilku, a nawet kilkudziesięciu sekundach, co do dziś jest przedmiotem sporów naukowców.
    SQ6GTQ pisze:

    o to co mówi o tym Web.

    fale elektromagnetyczne poruszają się z prędkością światła i faktycznie mogą okrążyć Ziemię wielokrotnie w ciągu jednej sekundy.
    Oto co warto wiedzieć w tym kontekście:

    Echo elektromagnetyczne: Jest to zjawisko, w którym sygnał radiowy okrąża Ziemię i wraca do odbiornika po czasie (opóźnienie wynosi około 0,13s
    na jeden obieg).
    Zorzowe Promieniowanie Kilometrowe (ZPK): Ziemia naturalnie emituje fale elektromagnetyczne o długości około kilometra, które powstają w obszarach podbiegunowych podczas zorzy polarnej.

I tu małe sprostowanie. To prawda, że Ziemia naturalnie emituje takie fale (AKR - Auroral Kilometric Radiation). Powstają one w okolicach biegunów podczas zórz polarnych. Jednak, zjawisko to nie ma nic wspólnego z echem z radiostacji Grzesia. ZPK generuje fale na bardzo niskich częstotliwościach (długość fali liczona w kilometrach, a nie 10 metrów). Co więcej, to promieniowanie ucieka w kosmos, jest blokowane przez naszą jonosferę i nie dociera do powierzchni Ziemi – wiedzę o nim mamy dzięki satelitom.

Tajemnica LDE (Long Delayed Echoes - Echa o długim opóźnieniu)
Twoje zawołanie wraca do Ciebie po... 3, 10, a nawet 40 sekundach. Zjawisko to po raz pierwszy zgłosił w 1927 roku norweski inżynier Jø,rgen Hals i do dziś potrafi wywołać dreszcze u doświadczonych krótkofalowców.

Zwykłe echo (którego doświadczył Grześ) opasa Ziemię w 0,13 sekundy. W ciągu zaledwie 3 sekund fala radiowa podróżująca z prędkością światła pokonuje około 900 000 kilometrów. To więcej niż dystans na Księżyc i z powrotem (łączność z odbiciem od Księżyca zajmuje sygnałowi około 2,5 sekundy). Zatem echo o opóźnieniu 10 sekund musi pokonać dystans liczony w milionach kilometrów!
Zjawisko to jest na tyle rzadkie i nieprzewidywalne, że trudno je zbadać w warunkach laboratoryjnych. Istnieją jednak dwie główne naukowe teorie:
1. Duktowanie w magnetosferze, czyli sygnał radiowy "wycieka" przez jonosferę i zostaje uwięziony w liniach pola magnetycznego Ziemi. Wędruje tymi liniami z dala od naszej planety (jak w gigantycznym światłowodzie), a następnie zawraca w stronę Ziemi w okolicach przeciwnego bieguna magnetycznego.
2. Odbicie od plazmy słonecznej, czyli fala radiowa przedostaje się w otwarty kosmos i odbija się od gęstej chmury naładowanych cząstek (plazmy), wyrzuconej przez Słońce, która akurat przelatuje w odpowiedniej odległości od Ziemi.


  PRZEJDŹ NA FORUM